Kogo zabiłeś w sobie, żeby nie zabić swoich rodziców?

Kogo zabiłeś w sobie żeby nie zabić swoich rodziców?

 

Rodzice – bogowie, nieomylni, święci

Takimi są w oczach dziecka, nawet wtedy kiedy dopuszczają się niewyobrażalnych czynów przemocy, zaniedbania, upodlania, pogardy, niszczenia

Bo jak małe dziecko ma poddać w wątpliwość szczere intencje tych, którzy go stworzyli?

Nie może przestać ich kochać, zadałoby to kłam jego istnieniu

Nie może ich znienawidzić, bo sprzeniewierzyło by się „szanuj ojca swego i matkę swoją”

Nie może ich zabić, bo to unicestwiło by jego

Co więc robi w obliczu kolejnych zbrodni dokonywanych na sobie?

Zaczyna zabijać w sobie tego, który jego zdaniem prowokuje rodzica do okrucieństwa. Bo przecież kiedy ten „zły bachor” umilknie i zniknie, rodzic znów będzie mógł być wspaniały …

Zabija więc radość, śmiech, krzyk, kreatywność, chęć życia, wolę tworzenia, autonomię, samostanowienie, inicjatywę, ufność, wiarę, nadzieję …

Zabija tego, kim miał się stać. Wyręcza swych rodziców, by tylko ci zaczęli znów patrzeć na niego łaskawym okiem i zaprzestali aktów zniszczenia. Wyręcza tego rodzica, który aktywnie niszczy i tego, którzy biernie współuczestniczy w tym dziele. Oboje …

I ma nadzieję, że będzie już dobrze…

Nie jest …

I wtedy przychodzi pomysł, żeby pozbyć się prześladowców, ale ten pomysł nie zostaje zrealizowany – bo działa prawo lojalności rodowej, moralność, miłość. Wiec co pozostaje by przetrwać?

Kontynuowanie zabijania siebie …

 

A Ty kogo zabiłeś w sobie, żeby nie zabić swoich rodziców?

 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.