UZALEŻNIENIE

UZALEŻNIENIE

UZALEŻNIENIE

 

Nie mówimy o nim.

Albo wspominamy, że to ktoś inny.

Albo, że my, ale właściwie od czasu do czasu, ale absolutnie nie regularnie.

Albo, że kiedyś dawno temu, ale teraz to już nie.

 

Bo przecież uzależnienie to coś, czego należy się wstydzić i biczować do ostatniej kropli krwi.

To ja poproszę zastosować magiczne słowa „kto nigdy, nie był uzależniony od czegoś/kogoś, niech pierwszy rzuci kamieniem”….. I pewnie, jeśli podejdziemy do tego z pełną szczerością, to kamienie spokojnie poleżą na gruncie.

Często obserwuję, że temat uzależnień jest tematem co najmniej  wstydliwym, nagannym, mówiącym o słabości, nieodpowiedniości, gorszości itd. itp.

Ale, patrząc na niego z perspektywy terapeuty zajmującego się głównie traumami i ich wpływem na nasze zachowanie, chciałabym zaproponować inne podejście.

 

Uzależnienie jest próbą uregulowania układu nerwowego nastawionego na tryb walki lub ucieczki. Znajdujemy substancję, obiekt czy zachowanie, które natychmiast nas uspokoi/odetnie od rzeczywistości.

Uzależnienie jest próbą uwolnienia się od uczucia bólu przenikającego do szpiku kości i duszy i serca.

Uzależnienie jest formą autoagresji. Kiedy dorastamy w środowisku, które stosuje wobec nas przemoc wszelkiego rodzaju lub zaniedbuje emocjonalnie (co w sumie też jest formą przemocy), możemy stać się swoim własnym oprawcą. W końcu to wszystko co znamy. Takiego rodzaju relacji ze sobą zostaliśmy nauczeni. Odtwarzamy relację między nami a naszymi „bliskimi”.

Uzależnienie to rezultat nienauczenia innego sposobu regulacji emocjonalnej – jako efekt braku zrozumienia, odzwierciedlenia emocjonalnego naszych stanów, rozmów, bycia z nami w trudnych chwilach.  Uzależnienie staje się jedynym, dostępnym nam, skutecznym sposobem na uspokojenie i wyregulowanie emocjonalne. Bo nie znamy innych, zdrowych, bo nikt nam ich nie pokazał.

Uzależnienie pojawia się, gdy jako dzieci doświadczaliśmy lub byliśmy świadkiem rzeczy strasznych, przerażających, przekraczających nasze zdolności do poradzenia sobie z nimi, a nie było obok nas zdrowego/bezpiecznego dorosłego, który pomógł by nam je zrozumieć i wsparł nas. Czasem ten dorosły był – ale występował jako agresor lub ofiara, co dodatkowo potęgowało dziecięce poczucie osamotnienia i terroru.

Uzależnienie to manifestacja tworzącego się niejednokrotnie od najmłodszych lat braku emocjonalnego połączenia z innymi, braku więzi (pięknie o tym mówi Gabor Mate wielokrotnie wspominany już na tej stronie).

Uzależnienie to próba uciszenia wewnętrznego krytyka, który jak zdarta płyta neguje nas na wszystkie możliwe i bolesne sposoby (z reguły tonem i zdaniami naszych rodziców).

Uzależnienie to konsekwencja kłamstwa, którym karmi nas społeczeństwo – że istnieją osoby, których nie można kochać, szanować, osoby bez wartości i godności – i to oczywiście my.

Uzależnienie jest wstydem. Wstydem, który nie należy do danej osoby; wstydem, którym została obdarzona przez innych lub przyjęła na siebie zamiast nich.

Uzależnienie jest powolną duchową śmiercią, której nikt świadomie by nie wybrał. Samobójstwem na raty.

 

Uzależnienie jest objawem.

 

Uleczenie zaczyna mieć miejsce, kiedy zidentyfikujemy co nam chce powiedzieć, o co prosi. I wtedy możemy dać sobie coś w zamian – poczynając od uwolnienia się od wstydu, od przeszłości, od kłamstw na nasz temat.

A na czym kończąc?

Nie wiem.

Ale może na początek wystarczy

„Jestem właściwa taka jaka jestem”.
„Jestem właściwy taki jaki jestem”.

 

Z miłością
Dorota

Trauma. Fascynacja i terapia. EMDR.

Trauma. Fascynacja i terapia. EMDR.

Trauma. Fascynacja i terapia. EMDR.

 

 

Ktoś mnie kiedyś zapytał – „Czemu zajmujesz się traumą i jej wpływem na życie człowieka, przecież jest tyle przyjemniejszych psychologicznych tematów.” Pewnie tak :-), ale …

Fascynuje mnie nieustająco jak zdarzenia mające miejsce daaaawno temu w historii klienta nadal działają jakby działy się w tej chwili.

Fascynuje mnie to, że mózg nie odróżnia w takim przypadku teraźniejszości i przeszłości.

Fascynuje mnie jak sama możliwość opowiedzenia o traumie już zaczyna uzdrawiająco działać na człowieka, zwłaszcza w warunkach kiedy nie ma oceny, a jest pełna akceptacja jego osoby.

Fascynuje mnie jak często umysł wyparł i schował do najdalszych zakamarków to wszystko co bolało, przerażało i budziło grozę, a ciało pamięta. I to często ono jest motywacją do zwrócenia się ku sobie.

Fascynuje mnie jak mimo doświadczanych upokorzeń i przemocowych doświadczeń część osób nadal walczy o miłość i uznanie przez tych, co krzywdzili i czasem nadal krzywdzą. Z nadzieją, że zrozumieją co zrobili, przeproszą i zmienią zachowanie. Nawet jeśli dorosły, racjonalny umysł mówi im, że to niemożliwe.

Fascynuje mnie to, jak bardzo przeszłość potrafi uwięzić w sobie, zamrażając emocje i uczucia, usztywniając schematy poznawcze.

A najbardziej fascynuje mnie to, że można wyjść z zaklętego wydałoby się kręgu traumy i zacząć wieść nowe lepsze życie.

Idealnym narzędziem do tego jest EMDR ( o którym pisałam m.in. tu https://sensoterapie.eu/emdr-terapia-traumy-przez-duze-i-male-t/?fbclid=IwAR2K0v2OQswDRleyU_2_IkQ1Wx8r3gpGugOjxi8P_N7GgHrJ2Lpjhg69_TM) i jego skuteczność w tym procesie.

Stąd uczestnictwo w kolejnym szkoleniu.

Nowa wiedza, nowe umiejętności, nowa fascynacja.

Terapia w czasach koronawirusa

Terapia w czasach koronawirusa

Terapia w czasach koronawirusa

„Obecne wydarzenia związane z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 wywołującego chorobę COVID-19 i sytuacją zagrożenia zarówno na całym świecie jak i w Polsce, oznaczają dla wszystkich wyzwanie, z którym na taką skalę w naszym kraju jeszcze się nie mierzyliśmy. Niespodziewana i trudna sytuacja wymaga od każdego człowieka uruchomienia ogromnego potencjału adaptacyjnego i odnalezienia się w nowej rzeczywistości.

Wiemy, że w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia uruchamiają się mechanizmy obronne, których konsekwencje mogą negatywnie i destrukcyjnie wpływać zarówno na pojedynczego człowieka, jak i całe grupy społeczne. Strach, nasilony lęk, panika i trudne emocje mogą przełożyć się na osobiste dramaty. Brak racjonalnego podejścia do pojawiających się nowych ograniczeń może wystawiać nas i inne osoby na niepotrzebne ryzyko zakażeniem, oraz zwielokrotnić zasięg oddziaływania wirusa.” – tyle Polskie Towarzystwo Psychologiczne.

 

Przekładając na ludzki – jesteśmy wszyscy w sytuacji, która jest dla nas nowa, nieznana i potencjalnie zagrażająca naszemu zdrowiu lub życiu. Długotrwałe przebywanie w stanie alertu i stresu powoduje obniżenie się funkcjonowania naszego układu immunologicznego – co niesie za sobą konsekwencje zdrowotne. Wpływa także na naszą psychikę – może spowodować m.in. nasilenie objawów lękowych czy depresyjnych u osób, które doświadczały ich wcześniej lub pojawienie się ich o tych, którym do tej pory były obce. Niepewność jutra czy długotrwała izolacja społeczna także mogą nieść za sobą negatywne konsekwencje dla naszego funkcjonowania psychicznego.

 

O ile zadbanie o ciało mamy wdrukowane w potrzeby biologiczne i z automatu podejmujemy takie aktywności (o czym świadczą puste półki ), to o psychice przypominamy sobie niejednokrotnie dopiero wtedy, kiedy szwankuje bardzo. A to od NASTAWIENIA, RADZENIA SOBIE ZE STRESEM czy ODPORNOŚCI NA KRYZYS zależeć będzie w dużej mierze to, jak zniesiemy obecność koronawirusa w naszym otoczeniu.

 

Dlatego też w odpowiedzi na najnowsze wydarzenia, pytania klientów oraz zgodnie z rekomendacją Polskiego Towarzystwa Psychologicznego przypominam o możliwości przeprowadzania sesji dokonywanych z wykorzystaniem metod online – Messenger, Skype – do których serdecznie zapraszam.

Zapisy pod numerem telefonu ☎️ 697 623 756☎️ lub mailowo 📧 sensoterapie@gmail.com 📧

Zdrowia i spokoju
Namaste
🙏🙏🙏

Dorota

Przecież nic się nie stało – czyli dziecięca trauma i jej konsekwencje.

Przecież nic się nie stało – czyli dziecięca trauma i jej konsekwencje.

Przecież nic się nie stało – czyli dziecięca trauma i jej konsekwencje.

Przecież nic się nie stało – czyli dziecięca trauma i jej konsekwencje

 

„Trauma pochodząca z dzieciństwa jest spowodowana wszystkim, co powoduje, że dziecko czuje się bezradne i co zaburza jego poczucie bezpieczeństwa i stabilności” – Casa Palmera Treatment Center.

 

Trauma przez duże T

Hasło „trauma” kojarzy się większości ludzi z przerażającymi, okropnymi i okrutnymi działaniami. I tak oczywiście jest. To tzw. „Trauma przez duże T”:

przemoc fizyczna – bicie ręką lub przy użyciu, pasa, kabla od żelazka itp., szarpanie, wyrywanie włosów, głodzenie, pozbawianie snu, przypalanie papierosami, napaści z użyciem narzędzi np. noża – przemoc kierowana bezpośrednio na dziecko lub zmuszanie go do bycia świadkiem takiej przemocy wobec innych członków rodziny …,

zmuszanie do uczestnictwa w aktywności seksualnej – ocieranie się, masturbowanie przy dziecku, przymuszanie dziecka do masturbacji, uprawianie na jego oczach seksu z wieloma partnerami, zmuszanie dziecka do podjęcia aktywności seksualnej z dorosłym, rodzicem lub innym członkiem rodziny …

zaniedbanie fizyczne i emocjonalne – niezaspokajanie podstawowych potrzeb materialnych, ubraniowych, lekarskich dziecka itp., ale także niereagowanie w sytuacjach, kiedy coś dzieje się w jego świecie; długotrwałe rozdzielenie z rodzicem (wychowywanie przez dziadków, przeciągające się pobyty w szpitalach, kolonie – lub po prostu rodzic zajęty tylko swoim życiem)

– uczestniczenie w wypadku samochodowym, nagła śmierć (niewytłumaczona) kogoś bliskiego,  niedyskutowana z dzieckiem przeprowadzka do innego miasta czy kraju, uzyskanie diagnozy o chorobie przewlekłej itp.

Ten rodzaj traumy wydaje się oczywisty i niepodważalnie wpływający na dalsze funkcjonowanie emocjonalne, intelektualne czy też społeczne dziecka.

 

Trauma przez małe t

Ale istnieje też szereg małych, z pozoru nieistotnych czynników ukazujących się w procesie wychowawczym, które również mają taki destrukcyjny wpływ na funkcjonowanie dziecka, a później i dorosłego, który ich doświadczył. To są „traumy przez małe t” – małe, pozornie nieznaczące, ciągle powtarzające się zachowania, tworzące przemocowy klimat wychowawczy.

Wyobraźcie sobie taką scenkę – rodzina siedzi przy stole, wspólny posiłek – z reklam wiemy, że to scala rodzinę i pokazuje więzi łączące jej członków – i dziecko po raz milionowy słyszy tekst „Jesteś pewny, że chcesz to zjeść, przecież już jesteś taki gruby”. Z pozoru niewinny tekst, a nawet wyraz troski o stan zdrowia potomka. A jaki niesie przekaz? „Nie chcę cię takim jaki jesteś. Zasłużysz na moje uznanie jak schudniesz. Przynosisz mi wstyd taki, jaki jesteś”.

Albo taki obrazek – rodzic przegląda Librusa (dziennik elektroniczny zapewniający stały dostęp do aktywności szkolnej dziecka), a tam oceny z gatunku „średnich”, a przecież dziecko ma być geniuszem realizującym plany życiowe rodzica. Co więc syn/córka usłyszy? „Ja w twoim wieku nie miałam takich możliwości. Nie musisz nic robić tylko się uczyć. Nawet tego nie potrafisz. Kto z ciebie wyrośnie?”. I znów komunikat – „Jesteś niewłaściwy taki, jaki jesteś. Nie doceniasz tego co ci oferuję. Nie akceptuję cię takim, jaki jesteś”

A taką historię znacie? Jesteście małoletni i stała wam się krzywda – upadliście, ktoś was pobił, pani w szkole oceniła wg was niesprawiedliwie, dziewczyna rzuciła, chomik umarł – stało się coś, co spowodowało, że wasz dotychczasowy świat runął. I odruchowo idziecie z tym problemem do swojego rodzica, po wsparcie, a może nawet i zrozumienie. I co słyszycie? „Mam ważniejsze sprawy na głowie. Nie zajmuj mi czasu tymi bzdurami. Jak będziesz dorosły, to dopiero się przekonasz, co to znaczy mieć trudno. Zajmij się lekcjami – to twój obowiązek”. No i nadzieja na wsparcie znika. Być może po raz kolejny. I po raz kolejny zostajecie ze swoim bólem sami. No, ale macie przysłowiowy „wikt i opierunek” więc czemu jest wam źle ….

 

Toksyczne zdania …

Toksyczność zmieniająca postrzeganie siebie i niszcząca pozytywną samoocenę kryje się w pozornie niewinnych słowach:

– gdyby nie ty, tatuś by nie pił,

– jakbyś była grzeczniejsza, to mamusia by się nie zdenerwowała i nie musiała cię uderzyć

– zobacz jak świetnie radzi sobie twój brat/siostra/sąsiadka/dziecko kuzyna Zenka, a ty?

– tyle dla ciebie poświęciłam, a ty jak się odpłacasz?

– ja w twoim wieku to dopiero miałem źle, a tobie się w głowie przewraca

– mój ojciec mnie bił i zobacz na jakiego porządnego człowieka wyrosłem, idź po pasek

– nie możesz iść do koleżanki, bo zostanę sama, zaopiekuj się mną

 

Moim dotychczasowym liderem jest „Szkoda, że się urodziłaś …”

 

Zdań takich można by mnożyć w nieskończoność. Na kursie „Przemoc w rodzinie”, który prowadzę obecnie na uczelni zamierzamy zebrać „Złote myśli przemocowe” – może kiedyś pojawią się na tej stronie.

 

Dorastamy w takich cichoprzemocowych rodzinach, nasycających nas toksycznością, odrzuceniem, brakiem akceptacji, samotnością. Budujemy swoją tożsamość na fałszywych przekazach dawanych nam przez naszych bogów – rodziców. Stajemy się produktem ich traum, ich niedojrzałości emocjonalnej czy też ich niewydolności wychowawczej.

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ trauma dzieciństwa nie kończy się kiedy stajemy się dorośli. Ludzki umysł najszybciej rozwija się do 6/8 roku życia i doświadczenia wtedy przeżywane „wgrywają się w nasze oprogramowanie” kierując naszym działaniem do czasu kiedy ich nie zarejestrujemy i nie postanowimy zrobić „aktualizacji oprogramowania”.

 

Oto jakich konsekwencji w dorosłym życiu możemy się spodziewać:

chronicznego napięcia – nauczeni w dzieciństwie podejmowania działań z gatunku „ucieczka lub walka” przyzwyczajamy nasze ciała do ciągłego podwyższonego poziomu kortyzolu i adrenaliny, jesteśmy w ciągłym alercie oczekując na atak. Kiedy zagrożenie znika nie oznacza to jednak, że napięcie znika. Umysł pozostaje w stanie nadmiernej czujności (jeden z syndromów PTSD), zachowując się tak i stymulując takie reakcje, jakby zagrożenie cały czas było obecne. Zauważcie np. reakcje na trzaśnięcie drzwiami, podniesiony ton głosu itp. obecnie totalnie niegroźne, bo jesteście dorośli, ale jak reagujecie … Może nadal z pozycji małego zastraszonego dziecka …

wycofania społecznego – lęk społeczny (Social Anxiety Disorder, SAD) jest często stwierdzany u osób, które doświadczyły poniżania, obelg, deprecjonowania czy przemocy werbalnej od swoich rodziców. Występuje także u tych dorosłych, którzy jako dzieci byli zaniedbywani, nie czuli się kochani czy zaopiekowani. Doświadczają oni w kontaktach międzyludzkich ciągłego lęku przed oceną, poczucia bycia obserwowanymi, gorszymi, nie dość kompetentnymi (mimo, że mają nieraz milion dokumentów potwierdzających ich wiedzę). Jeśli kiedykolwiek na spotkaniu nie zabrałaś/zabrałeś głosu na forum w obawie, że powiesz coś źle, albo że cię wyśmieją to może być twój case.
Niejednokrotnie łączy się to ze stanem:

permanentnej paniki – wszelkie sytuacje kiedy konieczna jest obiektywna ocena ich działania czy to na planie zawodowym czy prywatnym – które są nieodłącznym elementem naszego funkcjonowania społecznego – będą dla „lękowego” umysłu stanem, w którym oczekuje on na negatywną ocenę. Z tym przecież spotykał się nieustająco w dzieciństwie, często niezależnie od faktycznego poziomu wykonania. Panika na widok numeru telefonu szefa na wyświetlaczu, ściśnięte gardło przy konieczności rozmowy ze współpracownikami z zespołu, palpitacje serca, gdy skrzynka mailowa życzliwie donosi, że przełożony lub ktoś z miejsca pracy przesyła list – to na planie zawodowym. Na prywatnym – interpretowanie każdej uwagi partnera/partnerki jako oceny negatywnej, ciągłe poczucie nie bycia perfekcyjnym w roli partnera/rodzica/dziecka itp. Dodatkowo pojawiają się też natrętne myśli w stylu „co by było gdybym postąpiła/postąpił inaczej”

unikanie podejmowania działań ze względu na lęk – jako, że lęk, strach i przerażenie odcisnęły swoje piętno na dorastającym umyśle, dorosły nie chce podejmować zachowań potencjalnie obarczonych tymi emocjami. Teoretycznie jest to zdrowe podejście – po co narażać się na niebezpieczeństwo? Ale kiedy mówimy o dość prostych zdarzeniach, a nie wejściu na Kasprowy w japonkach, to może bardzo zniekształcać funkcjonowanie. Przykład – nie każdy lubi chodzić do dentysty, ale mimo tego chodzimy, bo zdrowie i estetyka i zyski przeważają koszty. Osoba, która doświadczyła dziecięcej traumy i strachu pozwala im także w dorosłym życiu sobą rządzić – stąd wizyta zostanie odwołana na czasem tzw. święty nigdy. Stąd jedną z ważniejszych rzeczy w terapii traumy jest nauka podejmowania aktywności mimo strachu, oczywiście stopniowo i zgodnie z zasadą „nic na siłę”

niedocenianie się – jeśli nie znam swojej wartości, nie umiem właściwie ocenić swoich kompetencji, boję się podejmować ważne decyzje życiowe, to najczęściej konsekwencją tego będzie: niezauważanie możliwości rozwoju i omijanie dobrych ofert pracy; wybieranie na partnera kogoś kto nas zauważył, a nie kogoś, kto będzie dla nas właściwy; pozostawanie na gorzej płatnych stanowiskach pracy itp.

 

Czy to oznacza, że wczesnodziecięca trauma jest wyrokiem na całe dorosłe życie?

Może być jeśli jej na to pozwolić.

Ale po co i dlaczego?

W imię lojalności dla osób, dzięki której się jej doświadczyło?

Wtedy znów okaże się, że „wygrali”…

 

A może czas powiedzieć sobie „boję się jak *****, ale to zrobię; przeprogramuję mój umysł i stanę się głównym menedżerem swojego życia”.

 

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Jeśli chciałabyś/chciałbyś mojej obecności w tym procesie zapraszam do Łodzi, Warszawy i online.

DH

 

 

 

 

 

 

 

EMDR – terapia traumy przez duże i małe T

EMDR – terapia traumy przez duże i małe T

EMDR – terapia traumy przez duże i małe T

EMDR (Eye Movement  Desensitization and Reprocessing)

jest bardzo strukturalizowaną formą terapii, której autorką jest Francine Shapiro. Odkryła ona, iż powtarzające się i szybkie ruchy oczami (lub inne formy bineuronalnej stymulacji, jak tapping czy praca z użyciem pulsatorów), wpływają znacząco na obniżenie się poziomu lęku i innych dezadaptacyjnych emocji, których doświadczyły osoby uczestniczące w traumatycznych wydarzeniach. Traumatycznych jednorazowych przez duże T jak np. trzęsienia ziemi czy wypadki samochodowe oraz traumatycznych przez małe t – tworzących swoisty background życiowy – takich jak przemocowe środowisko wychowawcze czy relacyjne. Doświadczanie takich przeżyć może doprowadzić do zaburzeń w fizjologii pracy mózgu na poziomie przetwarzania emocjonalnego i/lub poznawczego (ekspozycja na adrenalinę i kortyzol czynią swoje).

 

Podstawowym założeniem terapii EMDR

jest koncepcja, iż traumatyczne doświadczenia mogą zablokować naturalny proces przetwarzania informacji przez system nerwowy. Podczas naturalnego, adaptacyjnego procesu przetwarzania (AIP – Adaptive Information Processing), trudne doświadczenie jest postrzegane jako bolesne, ale wraz z upływem czasu bodźce pamięciowe ulegają osłabieniu, co pozwala na nabranie dystansu i nie ma ono wpływu na nasze bieżące reakcje („czas leczy rany”). W sytuacji, gdy takie przetwarzanie zostanie zablokowane, a traumatyczne wspomnienie nie zostanie zintegrowane wraz z innymi, w naszej pamięci niezmiennie żywe pozostają wszelkie doznania, myśli czy emocje, które towarzyszyły zdarzeniu. Nie są one aktywne cały czas, ale gdy jakieś bieżące wydarzenie poruszy to miejsce w naszym systemie (co może odbywać się poza naszą świadomością), aktywują się i determinują nasze samopoczucie. Dzięki uczestnictwie w terapii EMDR „przenosimy” za pomocą m.in. bineuronalnej stymulacji nieprzetworzone, nieadaptacyjne wspomnienia z „gadziego” mózgu do czołowej, korowej jego partii co pozwala na ich modyfikację do wspomnień niezakłócających normalnego funkcjonowania. Pozbywamy je ładunku emocjonalnego i destrukcyjnego wpływu zarówno na teraźniejszość, jak i na przyszłość. Dlaczego jest to skuteczne? Gdyż część emocjonalna mózgu – gadzia, limbiczna – nie jest w stanie umiejscowić w czasie i przestrzeni działającego bodźca, dla niej trauma dokonuje się „tu i teraz”, a nie np. 10 czy 15 lat wcześniej kiedy faktycznie miała miejsce. Dopiero „odmrożenie” tych uczuć i aktywowanie części poznawczej – umożliwia ich adaptacyjne przetworzenie i zniwelowanie destrukcyjnego wpływu na funkcjonowanie jednostki. Podczas sesji EMDR przenosimy się wielokrotnie w czasie z przeszłości w terażniejszość i znów w przeszłość i teraźniejszość, sprawdzając czy AIP już  się dokonało. Dzięki EMDR następuje integracja funkcjonalna nieświadomej, emocjonalnej części mózgu z częścią świadomą, poznawczą.

 

Co jeszcze się dzieje?

1. Podczas naprzemiennej stymulacji oczu, tappingu czy pracy z pulsatorem aktywowane są w bardzo szybkich odstępach czasu obie półkule – i ta emocjonalna, i ta racjonalna – co wymusza niejako ich integrację i współpracę. Emocjonalna półkula ulega wyciszeniu, racjonalna aktywacji – także ten element terapii prowadzi do uwolnienia się od przeszłych zdarzeń. „Tak, zdarzyło mi się to, było to bolesne, ale teraz jest … teraz  … i tamta sytuacja nie ma już nade mną władzy”.

2. Ponadto materiałem, na którym pracują klient i terapeuta są przekonania, które wytworzył na swój temat klient podczas traumatycznego zdarzenia, przekonania negatywne i nieprawdziwe. Podczas procesu EMDR są one zastępowane adaptacyjnymi, adekwatnymi i pozytywnymi.

3. Ważnym elementem jest też obserwacja objawów płynących z ciała – które części ciała są odczuwane szczególnie silnie, w jaki sposób, czy towarzyszy temu poczucie zmiany temperatury, jak modyfikowany jest oddech. Czasem, gdy zablokowany jest dostęp do emocji czy przekonań to właśnie sygnały z ciała dostarczają informacji o tym, co wymaga przetworzenia (AIP).

Zarówno emocje klienta, jak i jego przekonania na swój temat oraz reakcje na poziomie ciała, są regularnie monitorowane podczas sesji EMDR, co pozwala na ocenę jej postępów i pokazuje kierunek, w którym należy podążać – czy w przeszłości pozostało coś, co należy jeszcze „oczyścić” zintegrować czy też można już skoncentrować się na budowaniu adaptacyjnego obrazu siebie na przyszłość.

 

Podstawowa korzyść/efekt/cel terapeutyczny

Podczas terapii EMDR dochodzi do przetworzenia traumatycznych niezasymilowanych wspomnień (AIP, Adaptive Information Processing), co pozwala na zintegrowanie ich z istniejącymi sieciami pamięci i na rozwijanie się bardziej adaptacyjnych sposobów myślenia, przeżywania oraz działania.

 

Dlaczego EMDR

To właśnie holistyczne podejście – emocje, przekonania, ciało – plus działanie na sieć pamięciową poprzez bineuronalną stymulację, powoduje, iż terapia EMDR jest tak skuteczną i szybko działającą. Ta metoda terapeutyczna jest rekomendowana przez Światową Organizację Zdrowia i Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Uważa się ją za jedną z dwóch, obok psychoterapii poznawczo-behawioralnej, najskuteczniejszych metod leczenia traumy.

I jest ona moim nowym narzędziem pracy 🙂

 

Artykuł opracowany na podstawie materiałów szkoleniowych przygotowanych przez Annę Ritę Verardo (EMDR Europe Accredited Trainer) oraz PTT EMDR i doświadczeń własnych.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.