Ludzie mają tendencję do wchodzenia w relacje

Ludzie mają tendencję do wchodzenia w relacje

Ludzie mają tendencję do wchodzenia w relacje

Relacje takie interpersonalne.

Bliższe i dalsze. Nazywają to koleżeństwem, znajomością, przyjaźnią, związkiem, miłością, małżeństwem, rodziną. Różne nazwy temu nadają. Różnych ludzi wpuszczają do każdego z tych kręgów. Czasem z wyboru – no dobra tak im się wydaje, że świadomie wybierają sobie przyjaciół czy partnerów; czasem takiego wyboru nie mają, bo rodzą się w takiej, a nie innej rodzinie. Aczkolwiek i tu pojawiają się głosy, że przed urodzeniem sobie jego miejsce i rodziców jako Bramy wybieramy. Uważam, że każda koncepcja jest dobra, jeśli pozwala nam przyjąć rzeczywistość taką, jaką wokół sobie mamy. I albo ją akceptujemy jako naszą kreację, albo mamy na kogo zwalić odpowiedzialność.

„Kryteria doboru partnera”

Załóżmy, że mamy już pomysł na bycie z kimś, takim Kimś, na dłużej i bliżej, niektórzy nawet ślubują, że dożywotnio. Jakie mamy „kryteria doboru partnera”? Z perspektywy czasu nasze poglądy w tym temacie ewoluują. Z reguły zaczynamy od nadawania szczególnej ważności cechom zewnętrznym, zawartości konta (dobra ten aspekt może pozostać ważny w każdej relacji ☺), czasem odległości zamieszkania od rodziców, upodobaniom muzycznym czy poglądom politycznym. Potem okazuje się, że te nasze pierwotne kryteria nie mają zastosowania w codziennym życiu i na plan pierwszy wysuwają się przymioty typu – miły i kulturalny, dowcipny, ekscytujący i dopasowany seksualnie, inteligentny, godny zaufania, pomocny …. A, jeśli dorastamy i dojrzewamy – co nie jest pojęciem równoważnym – najważniejsze stają się emocje, których doświadczamy w obecności tego, co go sobie na czas dłuższy wybraliśmy. A gdyby od tego zacząć? Zrobić sobie listę emocji, które chcemy przeżywać będąc z kimś na co dzień. Żyjąc z nim pod jednym dachem.

Emocje w relacji

Na jakie emocje sobie pozwolisz wchodząc z kimś w relacje? Na jakie emocje pozwalasz jemu/jej?

Jakich emocji chcesz doświadczać?

Emocje i sposób ich wyrażania …

Miło, grzecznie i układnie do wyrzygu z potencjalnie narastającą frustracją czy raczej „włoskie małżeństwo”, co to całą zastawę po babci jest w stanie potłuc w krótkim czasie, a potem ekscytująco się godzić?

Ciche dni, foch poziom master i niezmiennie skuteczne, bo nieraz wyssane z mlekiem matki, wzbudzanie poczucie winy czy rozmowa twarzą w twarz o faktach, argumentach, odczuciach?

Powiadamianie wszystkich do 16 pokolenia wstecz i wzdłuż o tym, co dzieje się nie tak w relacji czy też prywatność i szczerość wobec tej jednej jedynej osoby, z którą kiedyś skrzyżowały nam się ścieżki życiowe?

Przyjęcie, że życie ma być biało-czarne, niezmienne i powtarzalne, zgodne z kalendarzem Google czy inną tabelką Excela, czy też kolorowe, nieprzewidywalne, wibrujące, ekscytujące, żywe?

Pragnienie symbiotyczności czy też dawanie sobie autonomii?

Białe małżeństwo ewentualnie seks prokreacyjny czy też otwartość na instynkty i sposoby ich realizacji?

Bo w efekcie końcowym to zawsze chodzi o emocje i odczucia i uczucia. Znasz swoje? Potrafisz czuć?

Tak łatwo jest podzielić ludzi

Tak łatwo jest podzielić ludzi

Tak łatwo jest podzielić ludzi …

Tak łatwo jest podzielić ludzi.

Wystarczy hasło „my” kontra „oni”. Trochę ideologii jacy to „oni” są zagrażający, jakim są wrogiem, jak potencjalnie „nam” zagrażają. Wszak atak najlepszą formą obrony.

Dodajmy do tego wartości:


– Bóg – tak zawsze po naszej stronie i my jako przyczółek jego krainy,
– honor – ilu ludzi, tyle definicji tego pojęcia, ale brzmi sloganowo dobrze,
– ojczyzna – dobrze jest ją mieć, tylko „onym” nie dajemy tego prawa.

Poczucie odpowiedzialności

Do tego jeszcze pozbawienie poczucia odpowiedzialności, no bo „ja tu tylko wykonuje rozkazy” (vide eksperyment Milgrama), czy identyfikacja z rolą (vide eksperment Zimbardo) albo uznanie, że większość ma rację (vide eksperyment Ascha).

Retoryka

I czynnik być może najważniejszy – pełna nienawiści retoryka, bazująca na najniższych instynktach. Kanalizowanie całożyciowej nienawiści i frustracji w kierunku jednej grupy ludzi. Odmiennych rasą, przekonaniami politycznymi, wyznawaną religią, płcią, wykształceniem. Pretekst zawsze się znajdzie …

Tak łatwo jest podzielić ludzi … A historia lubi się powtarzać …

A gdyby tak nauczyć się BRAĆ?

A gdyby tak nauczyć się BRAĆ?

A gdyby tak nauczyć się BRAĆ?

Bez wyrzutów sumienia, z radością i akceptacją.
Czyjąś obecność, uśmiech, dotyk, ciepło, rozmowę, wspólny czas …

Tak po prostu BRAĆ.
Od świata, od ludzi, od Przestrzeni swej.
Nie obumierać w deficytach, tylko rozkwitać w nadmiarze…

Nie mamy pojęcia ile czasu jest nam dane.
Nauczmy się BRAĆ.
I cieszyć się tym, co przychodzi …

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.