Załóż koronę czyli leki na lęk

Załóż koronę czyli leki na lęk

Załóż koronę czyli leki na lęk

ZAŁÓŻ KORONĘ CZYLI LEKI NA LĘK

 

Starożytne chińskie przysłowie mówi „Obyś żył w ciekawych czasach”. No to żyjemy. Zostaliśmy w nie wrzuceni trochę znienacka (choć są tacy, co o obecnej sytuacji mówili, pisali a nawet kręcili filmy już dawno temu vide „Epidemia strachu” czy „12 małp”). I czy będziemy podpierać się argumentami „racjonalnymi” – rynek w Wuhan jako źródło wszelkiego zła, czy „irracjonalnymi” – broń biologiczna, program depopulacji ludzkości, efekt działania technologii 5G lub masoni/reptilianie/NWO – to rzeczywistość wygląda tak, że wszyscy w tym jesteśmy. I każdy na swój sposób sobie z obecną sytuacją radzi lub nie radzi.

 

Mechanizmy obronne

 

Możemy zastosować wyparcie – ‘no mnie to nie dotyczy’ – w sumie do niedawna każdy z nas rozpatrywał koronawirusa jako „problem chiński, ewentualnie azjatycki”. A tu się okazuje, że mamy go już u swych drzwi i nie wygląda na to, żeby miał zamiar sobie pójść.

Możemy zastosować racjonalizację – ‘nie jestem w grupie ryzyka, nic mi nie grozi’ – tyle, że ostatnie doniesienia medialne (o ile im wierzymy ;-)) mówią, że istnieje jedna główna grupa ryzyka – jesteś człowiekiem. Chorują demokratycznie młodsi i starsi (ci statystycznie częściej, jak na wszystkie choroby), biedniejsi i bogatsi, blondyni i łysi.

Możemy zastosować zaprzeczanie – ‘te różne objawy co je mam to zwykłe przeziębienie i nie idę z nim do żadnego lekarza’. Do lekarza może i się nie dostaniesz swoją drogą, ale przynajmniej nie zarażaj innych i zostań w domu (nawet jeśli to przeziębienie).

 

Wirus lęku

 

Ale w którymś momencie zasób mechanizmów obronnych może nam się wyczerpać i wtedy może pojawić się gorszy wirus – wirus lęku.

Często stosujemy zamiennie dwa pojęcia – strach i lęk. Ale z psychologicznego punktu widzenia nie są one tożsame.

Strach jest uczuciem pojawiającym się kiedy mamy do czynienia z czymś konkretnym, namacalnym, dającym się uchwycić. Z czymś realnym. Przykłady? Samochód, który nagle zajeżdża nam drogę, czarna dziura w pamięci kiedy mamy wbić PIN do karty, odgłos walenia do drzwi i nieznaną twarz widzianą przez wizjer itp. itd.

Lęk natomiast to wytwór naszego umysłu. To efekt tego, że potrafimy kreować abstrakcyjne wizje; to skutek tego, że w przeszłości baliśmy się czegoś realnego a teraz nadal mamy nastawione nasze zmysły na wyczuwanie zagrożenia (nawet jeśli realnie go wokół nas nie ma – polecam świetną książkę „The body keeps the score” Bessela van der Kolka, opisującą jak przeszła trauma decyduje o naszym teraźniejszym życiu na wielu płaszczyznach).

Lęk jest bezpostaciowy, objawia się w stałym napięciu psychicznym, wybuchach emocji, odczuciach somatycznych – bóle głowy, brzucha, biegunki, drżenie mięśni.

Powtórzę – lęk jest wytworem Twojego umysłu, więc masz nad nim władzę, nie on nad Tobą.

 

Jak zmienić myślenie generujące lęk? Poniżej kilka przykładów.

 

zamiast UTKNĘŁAM W DOMU pomyśl JESTEM W DOMU BEZPIECZNA

zamiast ZACHORUJĘ pomyśl jeśli się odizoluję i będę przestrzegać zasad higieny w znaczący sposób ZMNIEJSZĘ RYZYKO ZACHOWANIA – MAM WPŁYW NA TO CO SIĘ DZIEJE

zamiast ZABRAKNIE MI RÓŻNYCH PRZEDMIOTÓW pomyśl zabezpieczyłam się w WYSTARCZAJĄCY SPOSÓB, będę z zapasów korzystać w sposób mądry, mam wszystko czego mi obecnie potrzeba, są ludzie, którzy mnie wspomogą

zamiast WSZYSTKO ZOSTANIE ZAMKNIĘTE pomyśl wszystkie WAŻNE placówki – apteki, sklepy spożywcze, banki, centra medyczne – pozostaną nadal otwarte

 

Lęk

 

Lęk żywi się chaosem, niepewnością, nieprzewidywalnością. To wszystko mamy teraz w świecie zewnętrznym, w mediach, które oprócz pełnienia funkcji informacyjnej kreują lęk, bo on się dobrze sprzedaje – pisała o tym w jednym ze swych felietonów Paulina Młynarska.

Lęk zmniejszy się lub nawet zniknie kiedy zaczniesz patrzeć na to, na co masz wpływ i kontrolę. Zacznij od zadbania o własne bezpieczeństwo – wskazówki powyżej – zrób zapasy, siedź na d..pie jak możesz, jeśli musisz wychodzić zakładaj rękawiczki i maseczkę.

Wyeliminuj lub zredukuj ilość docierających do Ciebie informacji generujących poczucie zagrożenia. Tak, ludzie umierają a ich śmierć jest nagłaśniana – jest to coś, co wytrąca z równowagi, ale czy możesz coś z tym zrobić? Jeśli nie jesteś medykiem raczej nie – oprócz akcji #zostanwdomu. Jeśli chcesz i potrafisz to np. szyj maseczki dla tych, którzy wiedzą co mają robić.

Zajmij się czymś – czytaj, oglądaj filmy, rozmawiaj z tymi, których dawno nie widziałaś, sprzątnij te wszystkie zakamarki, o których nigdy nie pamiętałaś (i to mówię ja „bałaganiarz roku” :-)), naucz się piec ciasto czy inny chleb (polecam taki z kaszy gryczanej niepalonej), szalej w kuchni, ucz się nowych rzeczy ….

Obserwuj swoje myśli. Huna mówi – „energia podąża za uwagą” – to o czym myślisz, zaczyna się materializować w Twojej rzeczywistości. Więc nie „walcz z lękiem”, bo będziesz go wzmacniać. Popatrz na niego, odpowiedz sobie na pytanie „Jak nazywa się to, czego się lękam”, Czy to jest lęk mój czy może ktoś mnie tego nauczył? Zamień irracjonalne w racjonalne i mierzalne, bo z tym dasz sobie radę działaniem.

 

Rób to, co pozwoli Ci przekierować uwagę na temat inny niż pandemia i pozwoli Ci poczuć sprawstwo.

 

Podsumowując – Leki na lęk:

 

  1. To, na co mam wpływ
  2. To, co realnie mogę zrobić
  3. To, czym się zajmę
  4. To o czym myślę
  5. To czym się karmię – i fizycznie i emocjonalnie czy wiedzowo
  6. To z kim i o czym rozmawiam
  7. I wszystkie Wasze sprawdzone metody

I najprostsze lekarstwo – ODDECH – wdech pobudza układ współczulny odpowiedzialny za pobudzenie do działania, wydech – stymuluje układ przywspółczulny kierujący relaksem i rozluźnieniem. Spróbuj oddychać w sposób świadomy – wdech licząc do 4, wydech licząc do 7

ODDECH – lek, który mamy zawsze przy sobie – korzystajmy :-).

 

Załóż koronę i oddychaj …

 

 

P.S. Być może Państwo rozpoznali źródło tekstu z grafiki dzisiejszej – tak, to modlitwa Bene Gesserit z „Diuny” F. Herberta. Chciałam zilustrować dzisiejsze swe rozważania właśnie tym tekstem i wujek Google podpowiedział jakże trafny obrazek :-). Tylko zamieńmy 'strach” na „lęk’.

 

 

 

 

 

 

 

 

Stres, bo jest dobrze …

Stres, bo jest dobrze …

Stres, bo jest dobrze …

I żyli długo i szczęśliwie w krainie bez stresu i zmartwień…

 

Brzmi jak bajka?

Dla części z nas jest.

Nie dlatego, że nie dopuszczamy myśli, że może być dobrze. My nawet całkiem świadomie tego chcemy.

 

Więc gdzie tkwi haczyk?

Jak zwykle w szczegółach, a raczej jednym szczególe – w naszym umyśle – a dokładniej w podświadomości.

No dobra, to nie zawsze jest szczegół :-). Czasem to całkiem dobrze funkcjonujący kombinat sterujący naszym życiem

I to on nam podpowiada sposoby reakcji na to, co nam się przydarza.

Więc czemu na sytuacje „miłe i przyjemne” włącza mu się czerwona lampka? Którą tak bardzo widać na załączonym obrazku?

Bo nas umysł jest wytrenowany, przyzwyczajony, oswojony z itp. itd. lękiem/strachem/niepewnością/złem/krzywdą – wstaw co rezonuje z Tobą – i jak mu powiemy „weź chłopie, jest ok.” to on panikuje.
Bo nie wie jak to jest.
Bo nie zna takich odczuć.
Bo jest to nieznane więc groźne.
Bo przyzwyczaił się do czegoś innego i nie wie co teraz.
Bo tzw. złe emocje, zły nastrój są jego NORMĄ – punktem odniesienia, wzorcem z Sevres.

Powiało patologią i dysfunkcjonalnością?

 

A co jeśli boisz się nie tego co złe, a tego co potencjalnie dobre, ale nieznane?

Może to jest ta przywoływana często „strefa komfortu”?

Wyjdź poza znane, oswojone, zaprzyjaźnione wręcz lęki. Zobacz co jest poza nimi.

Co ryzykujesz? Jak się nie uda wrócisz do ulubionego strachu.

A jak się uda? …..

Ponoć we Wszechświecie są tylko dwie siły – Lęk i Miłość.

Ty wybierasz.

Nawet jeśli się boisz 🙂

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.