Jak przeżyć Święta? :-)
Jak przeżyć Święta? 🙂
Jak przeżyć Święta? 🙂
Czas spotkań.
Ze sobą, z innymi. Bliższymi, dalszymi, ukochanymi, tolerowanymi, nielubianymi …
Czas jedzenia, picia, prezentów i komercji.
Czas na zamyślenie, obranie nowej drogi w życiu, uśmiech i miłość.
Czas na rozmowy.
No właśnie – rozmowy czy agitacje albo inne molestowanie słowne?
„Kiedy w końcu będziesz mieć dzieci, lata lecą”
„Zobacz kuzyna, on wyszedł na ludzi, a Ty?”
„Już chyba czas na małżeństwo, nie chcesz być przecież starą panną?” (jakoś o starych kawalerów nikt się tak nie „martwi” 😉
„W dłuższych, krótszych, rudych, czarnych, prostych, kręconych włosach byłoby Ci lepiej”
„Zobacz ciocia przeszła na dietę i schudła, a Ty jak wyglądasz?” – w domyśle dokładnie odwrotnie niż ciocia i bierz z niej przykład
„Ja w Twoim wieku …”
„Ciągle coś Ci się nie udaje”
„Gdybyś tylko mnie posłuchała/posłuchał …”
I w końcu – „Dlaczego już wychodzisz, robisz nam przykrość”.
Większość tych tekstów pod pozorem dbania i troski kryje drugie dno – a jak wiemy, ono jest ważniejsze. Jak brzmi drugie dno?
NIE JESTEŚ TAKA/TAKI JAK JA CHCĘ ZMIEŃ TO!
Jeśli aż za dobrze znasz te zdania i mógłbyś dopisać kolejne oraz sama wizja „rodzinnego spotkania przy świątecznym stole” budzi w Tobie chęć ucieczki na Madagaskar, spróbuj potrenować
stawianie granic
Po co? – Z szacunku dla siebie, ale nie oczekując, że stanie się cud i zadziała od razu. Uczenie siebie szacunku do siebie to proces, uczenie tego innych zajmuje nieraz mnóstwo czasu i wymaga konsekwencji..
Dlaczego? – Bo zasługujesz na swoją Przestrzeń z samej racji bycia człowiekiem.
Jak?
- Nie ratując innych – to, że jesteś nauczycielem, nie oznacza darmowych lekcji dla kuzyniątka, to, że jesteś lekarzem nie oznacza bycia pogotowiem 24/7, to, że jesteś psychologiem 🙂 nie oznacza bycia terapeutą zawsze i wszędzie
- Mówiąc „Nie” – magia tego słowa jest przeogromna, możesz wytłumaczyć dlaczego nie chcesz poślubić sąsiada spod 7, którego Ci przy świątecznym stole swatają, ale nie musisz 🙂
- Nie biorąc na siebie odpowiedzialności za innych (z wyjątkiem swoich dzieci do 18 r.ż.) – „Nie jestem odpowiedzialna za decyzje innych, dorosłych osób” brzmi naprawdę uwalniająco – więc nie czuj się zobligowana do odpowiedzi na pytanie „Co byś zrobiła na moim miejscu”
- Nie wymagając, żeby inni zgadzali się z Tobą – hurra każdy może mieć własne zdanie i nie pozabijać się albo przynajmniej znienawidzić i rzucać klątwy do 7 pokolenia
- To Ty odpowiadasz za swoje szczęście – więc jak nie lubisz karpia to go nie jesz nawet widząc bazyliszkowy wzrok teściowej i słysząc słowa” Jak możesz mi to zrobić”, jeśli z wujkiem Zenkiem lubisz się witać z odległości 2 metrów, bo jego energia i zapach Cię powalają to to robisz
- Masz prawo do swoich własnych odczuć i uczuć – nie musisz kochać każdego. Każdego szanuj. Tak jak chciałbyś żeby Ciebie szanowano. Jeśli nie cenisz danej partii politycznej, linii melodycznej czy potrawy to wyraź swoje zdanie i na tym poprzestań – ludzie są w stanie zrozumieć Twoje słowa tylko na swoim poziomie percepcji, a nie na tym, na którym je przekazujesz.
To najprostsze strategie „ustanawiania własnych granic”
Owocnego ich stawiania życzę
I pamiętaj
JESTEŚ WYSTARCZAJĄCY TAKI, JAKI JESTEŚ
Przez cały rok 🙂
