Ojciec czy Tata?

Przez wiele lat uważano, że ojcowie mają być dostarczycielami dóbr ze świata zewnętrznego i do tych czysto ekonomicznych aspektów redukowano ich rolę. Dobra, część z nich sama chętnie ją przybierała (i przybiera nadal), bo przecież mamuta łatwiej upolować niż żoną, dziećmi i tymi dziwnymi relacjami i emocjami się zająć.

 

Potem pojawiło się światełko w świecie wychowawczym – okazało się, że ojcowie się przydają synom – bo to można wreszcie kupić sobie wymarzoną kolejkę elektryczną, zaszczepić ideał mężczyzny (o ile się go samemu ma …), pójść na piwo, pogmerać pod maską samochodu czy ryby połowić.  No, ale najlepiej te relacje zacząć (oczywiście opuszczając wątek kolejki) jak potomek zaczyna człowieka przypominać czyli tak koło 14/15 roku życia. I tu zonk – który nastolatek puszczony wcześniej luzem będzie nagle chciał nawiązywać relacje ze starym … Science fiction … I można stwierdzić, że się dobre chęci miało, ale gówniarz jakiś niewdzięczny …

 

A dopiero niedawno – czyli jakieś 10/15 lat temu na rynku psychologicznym zaczęły się pojawiać głosy o wadze wpływu ojca na kształtowanie się osobowości i tożsamości dziewczynek/kobiet. I nagle okazało się, że to teren, którego lepiej nie eksplorować. Bo ciemny i pełen pułapek i traum.

Rupi Kaur to pięknie ujęła w swoim wierszu – to ty ojcze uczysz swoją córkę na jakie zachowania mężczyzn wobec siebie będzie pozwalać – raniące, upokarzające, tłamszące, poniżające, przemocowe – czy może pokażesz jej, że jest godną miłości, zaopiekowania, bezpieczeństwa, czułości i wsparcia.

Czy będziesz ją piętnował za rozwijającą się kobiecość, z którą to ty sobie nie radzisz czy pokażesz jej, jak kobietę traktować z szacunkiem?

Czy zniszczysz jej emocjonalność i ufność czy też nauczysz, że w kobiecej słabości tkwi siła największa z możliwych?

Czy swoją relacją z jej matką pokażesz jak manipulować, deprecjonować i tworzyć świat przemocy wszelakiej czy też pokażesz świat kojącego dotyku, szklanki herbaty podanej we właściwym momencie czy przytulenia, które mówi więcej niż milion słów?

Czy będziesz rodzicem, którego będzie unikała, nienawidziła i bała się jednocześnie czy też staniesz się opoką, do której zawsze może się zwrócić wtedy, gdy tego potrzebuje?

Czy pokażesz jej świat Piotrusiów Panów i facetów – skoncentrowanych na sobie i swoich potrzebach czy może Mężczyzn – odpowiedzialnych, kochających i wspierających?

Czy ją wdepczesz w ziemię czy pozwolisz rozkwitnąć?

 

Wybór należy do ciebie.

Bo ojcem może być każdy, Tatą już niewielu.

 

A ona i tak wzrośnie, tylko może jej to zabrać więcej czasu i być bardziej bolesne, niż wtedy gdybyś był Tatą i Mężczyzną ….