UZALEŻNIENIE

 

Nie mówimy o nim.

Albo wspominamy, że to ktoś inny.

Albo, że my, ale właściwie od czasu do czasu, ale absolutnie nie regularnie.

Albo, że kiedyś dawno temu, ale teraz to już nie.

 

Bo przecież uzależnienie to coś, czego należy się wstydzić i biczować do ostatniej kropli krwi.

To ja poproszę zastosować magiczne słowa „kto nigdy, nie był uzależniony od czegoś/kogoś, niech pierwszy rzuci kamieniem”….. I pewnie, jeśli podejdziemy do tego z pełną szczerością, to kamienie spokojnie poleżą na gruncie.

Często obserwuję, że temat uzależnień jest tematem co najmniej  wstydliwym, nagannym, mówiącym o słabości, nieodpowiedniości, gorszości itd. itp.

Ale, patrząc na niego z perspektywy terapeuty zajmującego się głównie traumami i ich wpływem na nasze zachowanie, chciałabym zaproponować inne podejście.

 

Uzależnienie jest próbą uregulowania układu nerwowego nastawionego na tryb walki lub ucieczki. Znajdujemy substancję, obiekt czy zachowanie, które natychmiast nas uspokoi/odetnie od rzeczywistości.

Uzależnienie jest próbą uwolnienia się od uczucia bólu przenikającego do szpiku kości i duszy i serca.

Uzależnienie jest formą autoagresji. Kiedy dorastamy w środowisku, które stosuje wobec nas przemoc wszelkiego rodzaju lub zaniedbuje emocjonalnie (co w sumie też jest formą przemocy), możemy stać się swoim własnym oprawcą. W końcu to wszystko co znamy. Takiego rodzaju relacji ze sobą zostaliśmy nauczeni. Odtwarzamy relację między nami a naszymi „bliskimi”.

Uzależnienie to rezultat nienauczenia innego sposobu regulacji emocjonalnej – jako efekt braku zrozumienia, odzwierciedlenia emocjonalnego naszych stanów, rozmów, bycia z nami w trudnych chwilach.  Uzależnienie staje się jedynym, dostępnym nam, skutecznym sposobem na uspokojenie i wyregulowanie emocjonalne. Bo nie znamy innych, zdrowych, bo nikt nam ich nie pokazał.

Uzależnienie pojawia się, gdy jako dzieci doświadczaliśmy lub byliśmy świadkiem rzeczy strasznych, przerażających, przekraczających nasze zdolności do poradzenia sobie z nimi, a nie było obok nas zdrowego/bezpiecznego dorosłego, który pomógł by nam je zrozumieć i wsparł nas. Czasem ten dorosły był – ale występował jako agresor lub ofiara, co dodatkowo potęgowało dziecięce poczucie osamotnienia i terroru.

Uzależnienie to manifestacja tworzącego się niejednokrotnie od najmłodszych lat braku emocjonalnego połączenia z innymi, braku więzi (pięknie o tym mówi Gabor Mate wielokrotnie wspominany już na tej stronie).

Uzależnienie to próba uciszenia wewnętrznego krytyka, który jak zdarta płyta neguje nas na wszystkie możliwe i bolesne sposoby (z reguły tonem i zdaniami naszych rodziców).

Uzależnienie to konsekwencja kłamstwa, którym karmi nas społeczeństwo – że istnieją osoby, których nie można kochać, szanować, osoby bez wartości i godności – i to oczywiście my.

Uzależnienie jest wstydem. Wstydem, który nie należy do danej osoby; wstydem, którym została obdarzona przez innych lub przyjęła na siebie zamiast nich.

Uzależnienie jest powolną duchową śmiercią, której nikt świadomie by nie wybrał. Samobójstwem na raty.

 

Uzależnienie jest objawem.

 

Uleczenie zaczyna mieć miejsce, kiedy zidentyfikujemy co nam chce powiedzieć, o co prosi. I wtedy możemy dać sobie coś w zamian – poczynając od uwolnienia się od wstydu, od przeszłości, od kłamstw na nasz temat.

A na czym kończąc?

Nie wiem.

Ale może na początek wystarczy

„Jestem właściwa taka jaka jestem”.
„Jestem właściwy taki jaki jestem”.

 

Z miłością
Dorota

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.